rpkf.org

Oficjalny serwis Rady Polskich Klubów Fajki

08
lut

Wielka podróż przez świat włoskiej fajki

W roku 2007 wakacje letnie spędziłem na zaproszenie Daniela z SYNJECO w Brissago w Szwajcarii. W planach wakacyjnych ustaliliśmy, że zrobimy razem wypad do Włoch do zaprzyjaźnionych mistrzów fajki włoskiej.

Na pierwsze ?danie? zaserwowaliśmy sobie Luigiego Vipratiego. Spotkaliśmy go w jego ?sanktuarium? fajczarskim gdzie na 60 m2 wyczarowuje cudeńka z wrzośca. Pokazał nam iż jest utalentowany nie tylko jako twórca fajek, ale i jako malarz a i rzeźbiarz. Praca Luigiego opiera się na jego natchnieniu którego szuka wieczorami kiedy zgiełk miasta milknie, a on nocami tworzy swoje fajki. Każda fajka to jego indywidualne przemyślenia nad wrzoścem, który sam pozyskuje. Fajka jego zdaniem musi mieć duszę i pobudzać nie tylko estetyczną radość ale i użytkową przyjemność. Jak każdy prawdziwy Włoch nasz przyjaciel lubi dobre towarzystwo, dobre jedzenie i dobre wino, a co najważniejsze, zna się na tym. Niezapomniany smak serów włoskich, popijanych winem oraz whisky przy dobrej fajce, pozostawiły niezapomniane wspomnienia z podróży. Z rana, nim gorące słońce Italii na dobre nie zagościło na nieboskłonie, ruszamy dalej w podróż. Daniel wyznaczył na dziś dwa cele: mistrz Claudio Caviccchi oraz Bruto Sordini z fajkami ?Don Carlos?. Cavicchiego spotykamy w nowo wybudowanym w domu, w którym ma własny warsztat bardzo nowocześnie urządzony (pełna instalacja pyłowa, klimatyzacja oraz pełen zestaw urządzeń do obróbki fajek. W rozmowie z nim oraz patrząc na prace poznajemy jego styl twórczości. Można by go określić jako precyzja w wykonaniu bazy każdej fajki a więc nawiert, dopasowanie ustnika, proporcje główki fajki ale i artyzm, gdyż każdy kawałek wrzośca jest traktowany indywidualnie i z wielkim pietyzmem. Rozmowa nasza trwała kilka godzin i nie uniknęliśmy też ploteczek ze świata włoskiej fajki. Pożegnani serdecznie wsiadamy do Daniela wozu i jazda kolejne 400 km do Bruto Sordiniego. Około godziny 20.00 docieramy do celu wysiadając z samochodu przed ?labolatorio? słyszę głośne dźwięki operowe Musorgskiego oraz szum takarki. Nasz gospodarz nie zauważył że przyjechaliśmy gdyż natchniony muzyką właśnie pracował nad kolejną fajką. Po radosnym powitaniu w Włoskim stylu a więc expresso i wylewne uściski zapada decyzja oglądamy fajki i jedziemy na kolację. Fajki Bruto to ?Don Carlos? każda z Nich to małe cacko i każdej z Nich Bruto mówi z miłością i łączy je z ukochaną muzyką operową. Kolacja też w stylu Bruto. Zaprosił nas do prześlicznej małej knajpki znajdujacej się na górze o wysokości 1200 metrów nad poziomem morza, w której serwują wspaniałe tagliatele z ragou. Puchota ! No i oczywiście wspaniałe wino. Rankiem jeszcze wpadamy do warsztatu Bruto gdzie sygnuje mi swoją fajkę moim imieniem i pijemy expresso i jazda dalej. W planie mamy dzisiaj krótką wizytę do Morettiego a po niej długa jazda prawie 700 km do ?Mimmo? Romeo Domenico. Fajki Morettiego powstają w małym warsztacie połączonym ze sklepikiem w zabytkowej części miasteczka tworzona przez wytrawne dłonie byłego policjanta który pokochał wrzosiec. Materiał który używa do produkcji fajek jest pierwszej jakości przepiękna ?fiamata? – rysunek wrzośca i barwa. Fajki wykonywane są precyzyjne i z milimetrową dokładnością. Ponieważ czekało Nas 700km jazdy ruszyliśmy szybko dalej i do Mimmo. Około 21.00 dotarliśmy na miejsce do domu Mimo, gdzie zastaliśmy Toma Eltanga z żoną, Karen (znaną nam przyjaciółkę Romeo) oraz gospodarza Romeo Mimmo. Wspaniała kolacja z carpacio na rucoli i cudownymi bakłażanamia do tego wino i wspaniała rozmowa zregenerowała nasze siły, więc siedzieliśmy wspólnie do trzeciej w nocy. Rankiem udaliśmy się warsztatu Mimmo gdzie mistrz magazynuje, tnie wrzosiec, sortuje i go przygotowuje do sprzedaży oraz gdzie tworzy swoje fajki. Dzięki Mimmo poznałem wreszcie początek drogi wrzośca zanim stanie się fajką. To wielka sztuka dobrze pociąć wrzosiec a pozyskać piękny wrzosiec to to wielkie szczęście (na 100 kg wrzośca pierwszy gatunek to 5 kg,drugi gatunek to około 15/20 kg reszta to odpad). Ruszamy dalej do ostatniego z przyjaciół fajczarskich Baldo Baldiego, wielkiego mistrza fajki. Baldo spotkalismy na trasie, podjechał do nas na swoim skuterze z fajką w ustach. Przez kręte uliczki Genui poprowadził nas do znajomego restauratora na lunch z cudnie podanych owoców morza (wspaniała sałatka z ośmiornicy). Potem szaleńcza wspinaczka na do jego warsztatu pod stromą górkę (oj dostałem zadyszki) i możność obserwacji może już ostatniego takiego mistrza którego warsztat żyje i oddycha wrzoścem a każda fajka jest całkowicie ręcznie wykonana. Jak się okazało w warsztacie byłem 4 gościem któremu wolno było przejść próg. Wspólna kolacja i powrót do domu, wracamy z Danielem zmęczeni ale szczęśliwi w Naszych głowach pozostają smaki i zapachy z podróży oraz wspomnienia przyjaciół którzy nas gościli.

Pozdrawiam,

Damian, dammuch@wp.pl

Relacja jest ilustowana fotografiami Damiana Muchy :
http://rpkf.org/galerie/?album=WielkaPodrozDamiana

© Copyright 2012 rpkf.org. All rights reserved.
Design and hosting by e-tommy.info · Powered by WordPress · XHTML · CSS · Zaloguj się